oszczędzanie · rozmyślenia o finansach · ślub

[72] Koszt naszego ślubu i przyjęcia weselnego w Słupsku

Od razu zaznaczę, że nie jest to post w stylu „jak oszczędzić na weselu”. Wydaje nam się, że nasz wydatek był racjonalny – były rzeczy, na których oszczędziliśmy, jak i takie, za które woleliśmy zapłacić więcej. Parę razy mieliśmy też szczęście do znajomości, dzięki czemu faktycznie mogliśmy zaoszczędzić. Proponuję zaopatrzyć się w gorącą kawę bądź inny ulubiony napój, bo post jest naprawdę długi!

Słowem wstępu: jak przygotowaliśmy się na wydatki związane ze ślubem? 

Organizacja wesela nie była dla nas traumatyczna. Nie lubimy tańczyć, nie przepadamy też za byciem w centrum uwagi, więc naturalnie praktycznie od zawsze mówiliśmy o przyjęciu. Mamy sporo przyjaciół, rozważaliśmy poszerzenie gości o nich i partnerów, ale kolidowało to z naszą wizją przyjęcia; część z  nich przebywa też za granicą, a mamy podejście „albo wszystkich albo nikogo”, więc stanęło na bliskiej rodzinie. Naszych wspaniałych znajomych chętnie będziemy gościć w naszym pierwszym własnym lokum, już „za chwilkę” ; )

Dlaczego w ogóle zdecydowaliśmy się na ślub?

Zabrzmi prozaicznie i dziwnie, ale: bo możemy. Tak, cieszę się, że mam to szczęście, że mogę związać się z osobą, którą kocham. Chcemy tej formalności – rozliczania się razem z podatków, jeśli zechcemy, nie martwienia się, czy w przypadku pobytu w szpitalu czy wypadku dowiemy się o stanie zdrowia tej drugiej osoby. Są pary, które nie mają tego szczęścia i nie mogą sformalizować swojego związku – bardzo mi przykro z tego powodu. Dla nas ślub to formalność, ale ważna formalność, na którą jesteśmy gotowi. Może dlatego tego dnia byliśmy rozluźnieni i całość odbyła się na spokojnie i miło : )

Jak uzbierać budżet na wesele?

Cóż, tutaj nie mamy rad, my sami już na studiach zbieraliśmy kasę, początkowo bez myślenia „to na wesele”, „to na dom”, „a tamto na emeryturę”, dzięki czemu już od dawna stać było na nasze raczej małe, ale właśnie wymarzone przyjęcie.

Ile kosztował nasz ślub i wesele?

No dobrze, to ile kosztuje ślub i wesele? Za wszystko, totalnie wszystko, zapłaciliśmy
10 954,7 zł. Rzecz tyczy się miejscowości prawie nadmorskiej, Słupska, liczącego poniżej 100 tys. mieszkańców. Na ślub zaprosiliśmy najbliższą rodzinę – razem z nami miało być 28 osób – i zamiast wesela z tańcami zorganizowaliśmy przyjęcie, które trwało do północy, nie był więc to tylko dwudaniowy obiad z tortem. Dodam, że ślub braliśmy w sobotę 1 lipca, ale nie wpłynęło to na cenę, raczej jedynym plusem był fakt, że termin był mniej popularny niż maj czy czerwiec, choć nie mamy pojęcia czemu, do nas nie trafiają argumenty typu „miesiąc z literką >>r<<„, a w pogodę przecież ciężko trafić. Same wydatki najłatwiej podzielić nam na dwie kategorie: stroje państwa młodych oraz koszty organizacji ślubu i przyjęcia.

1

UBIÓR PANNY MŁODEJ

Mimo że nie kupiłam kosmicznie drogiej sukni – ubranie mnie, Panny Młodej, kosztowało nas 1 458 zł. Buty, marynarka, bielizna, biżuteria, a nawet sama suknia ślubna, która jak możecie zobaczyć na Instagramie była błękitna, powinny mi się jeszcze przydać, więc dla mnie nie jest to stracony wydatek 🙂

SUKIENKA

Nie zależało mi na super wypasionej sukience, aczkolwiek trochę się namierzyłam. Zarówno kreacji z salonów sukni ślubnych, jak i te, które można znaleźć na Zalando. Te z Zalando nie pasowały mi jakościowo, te z salonów były piękne, ale zbyt strojne, dopasowane do koła i nie chciałam wydawać na sukienkę – nawet za wypożyczenie – dwóch tysięcy. Celowałam w białą suknię, ale jak przymierzyłam w lokalnym butiku moją, błękitną – przepadłam i nie chciałam zdjąć, była idealna – skromna, ale nie pospolita. A cena, cóż, bajkowa jak sama sukienka, nie zastanawiałam się długo 🙂 Dodatkowo, skoro nie jest biała, pewnie jeszcze mi się przyda – mogę ją np. skrócić i ubrać na inne wesele.

BUTY

Chodzę w płaskich butach bądź na niewielkim obcasie, mój D. jest jednak 30 cm wyższy, więc na ślub chciałam ubrać coś wyższego, żeby wizualnie różnica była mniejsza. Celowałam więc w 7-mio centymetrowy obcas (żeby też się nie zabić), koniecznie skórzane buty i takie, które nałożę na inne okazje. Okazały się bardzo wygodne i już nie mogę doczekać się, aż je znowu założę 🙂

BIELIZNA

Wcięcie z przodu w sukience wymagało specjalnego stanika. Zdecydowałam się na biustonosz samonośny, silikonowy i sprawdził się bardzo dobrze – polecam! Majtki za to najzwyczajniejsze bezszwowe cieliste 🙂 Rajstopy kupiłam „na wszelki wypadek”, ale przydały się – w dzień ślubu strasznie padało, trochę wiało, więc mogłam się bez nich przeziębić.

MARYNARKA

Cóż, kupiona w sumie również „na wszelki wypadek” dzień przed, właśnie z uwagi na okropną pogodę. Dałabym radę bez niej, ubrałam tylko wieczorem, gdy chciałam się przewietrzyć i chyba wracając. Jej pastelowy niebieski przyda mi się pewnie nie raz, nie dwa, super pasuje do jeansów ; ) Nie zdecydowałabym się na biel – szal czy marynarkę – bo w ogóle nie pasuje to do mojej garderoby, a jestem przeciwniczką kupowania rzeczy „na jeden raz”. Jedyny jej minus to fakt, że jest ze sztucznego materiału, ale świadomie zdecydowałam się na ten kompromis między cena a jakością, skoro pasuje zarówno do sukienki, jak i codziennych spodni.

BIŻUTERIA

Znów, jak przy obcasach, raczej nie towarzyszy mi na co dzień. Gdybym często nosiła i w ogóle miała ulubiona biżuterię – pewnie ubrałabym ją na ślub i nie miała takiego wydatku ; ) Ale nie mam i raczej nic oprócz pierścionka zaręczynowego, a teraz obrączki, nie noszę. Zdecydowałam się na srebrne kolczyki i wisiorek z białym kamieniem, które będą pasować do każdej innej „wyjściowej” okazji. Zamiast łańcuszka kupiłam srebrną „linkę”, która była tańsza i delikatniejsza, akurat do mojej stylizacji.

FRYZURA, MAKIJAŻ I MANICURE

Przyznam, że chociaż bez minimalnego makijażu z domu nie wychodzę, to sztuki profesjonalnego (i trwałego) malowania się są mi obce. Trafiłam jednak na cudowną wizażystkę, która zrobiła delikatny, ale jednak odświętny i trwały makijaż. Podobnie z manicure – zdecydowałam się na hybrydę ombre, chyba modne ostatnio wyjście ; ) Jeśli chodzi o fryzurę – tutaj nic nie zapłaciłam, bo stylizacją fryzur zajmuje się moja bratowa. Serdecznie zapraszam na jej fanpage, który niedawno założyła. Na żywo wygląda wszystko jeszcze lepiej, więc polecam!

BUKIET

Totalnie się na tym nie znam, ale do błękitnej sukienki nieco trudniej dobrać kolory niż do białej, miałam więc pewnie ograniczenie 🙂 Pokazałam inspirację z internetu, zamówiłam, a w dniu ślubu cieszyłam się pięknym bukietem. Kosztował 150 zł, 6 zł to koszt gipsówek, które zamówiłam do włosów – zdobiły moją, ale i świadkowej fryzurę.

UBIÓR PANA MŁODEGO

Przyznam szczerze, że długo się łudziliśmy, że D. ubierze dotychczasowy garnitur i buty, które nabył nie tak dawno temu do pracy, jednak po oddaniu go do pralni okazało się, że pojawiły się na nogawkach dwa niewielkie przetarcia. Udało nam się je co prawda zamalować (markerem :D), ale uznaliśmy, że kupujemy nowy. Odwiedziliśmy lokalnego krawca i moglibyśmy zlecić mu wykonanie garnitury o kroju, jaki D. już miał i z jakiego był zadowolony, za ok. 500-600 zł, ale mimo wszystko woleliśmy gotowy produkt. D. jest wysoki i praktycznie w każdym sklepie znajdzie model, który leży na nim idealnie. Czy 1205 zł wydane na strój Pana Młodego to dużo? Według nas nie, bo wszystko oprócz butów kupiliśmy w Vistuli i jakościowo są to dobre, bawełniane ubrania. Trafiliśmy jednak na wielką promocję, coś w stylu „wydaj 2 tysiące i zapłać 60%”, choć dokładnie nie pamiętamy, bo były różne wersje ; ) Warto więc iść na takie zakupy np. ze świadkiem bądź inną osobą, która również ma zamiar zakupić garnitur. Nasz świadek akurat nie potrzebował nowego, ale podobała mu się kurtka, więc zaproponował Panu Młodemu, że ten dorzuci do zakupów jego ciuch, zapłaci i tak mniej niż bez niego, a do tego świadek podaruje mu (pracuje w branży obuwniczej i ma duże zniżki) z wysokiej półki skórzane buty, pasujące do garnitury ślubnego ; ) Także nasze 1 205 zł to koszt dobrych jakości: garnituru granatowego, koszuli, muszki, butonierki, dwóch par skarpetek (trzeba było dobrać, żeby łapać się w promocję) i skórzanych butów. Garnitur kosztował pierwotnie bodaj 1000 zł, ale dobierając i korzystając z promocji udało się za całość zapłacić niewiele więcej. Jeśli chodzi o spinki do mankietów – bo tego wymagała koszula (koniecznie chciałam bez widocznych guzików) – były pożyczone od świadka, który posiadał pasujące do mojej błękitnej sukienki : ) Nie muszę chyba mówić, że strój Pana Młodego też przyda się na inne okazje.

OBRĄCZKI

Jako że D. jest alergikiem koniecznie chcieliśmy złoto wysokiej próby, chociaż same obrączki nie są z tych najdroższych. Kupiliśmy swoje obrączki w Kruku, jednak mierzyliśmy przed kupnem modele wszędzie gdzie się dało i była to jedyna para, która pasowała nam „na palcach”. Czy tylko my jesteśmy tacy wybredni? 😉 Nie chcieliśmy grawerunku czy zdobień, „gruba” obrączka też nam się nie podobała, bo nie pasowała do pierścionka zaręczynowego. Więc były to te jedne jedyne. Dodam, że byliśmy gotowi zapłacić więcej, chociaż w granicy 1500-2000 (z uwagi na ryzyko alergii D. było to nasze maksimum), jedynym kryterium była dla nas estetyka, ale wychodzi na to, że jednak jesteśmy skromni i podobają nam się proste rzeczy, bez wysadzania kamieniami, które podbijają cenę ; )

2

Druga kategoria to… cała reszta wydatków, które wyniosły większą połowę budżetu weselnego.

FORMALNOŚCI

Fakt, że braliśmy jedynie ślub cywilny wpłynął również na koszt całości – to jedyne 84 zł. Nie chcieliśmy brać ślubu kościelnego z różnych względów, raczej ideologicznych, ale nawiasem mówiąc: nie mieści mi się w głowie, żeby płacić za tak ważny sakrament…

LOKAL

Co mieści się w kwocie 4400 zł i dlaczego „tak dużo”, skoro urządzaliśmy jedynie przyjęcie dla 28. osób? Należy to rozbić na dwa wydatki:
1) 200 zł to koszt dekoracji, pod którym to pojęciem mieszczą się trzy przepiękne bukiety na stół. Sam lokal jest urządzony w jasnych kolorach, więc dla nas było w sam raz, nie potrzebowaliśmy większej oprawy. Szczerze mówiąc 200 zł za kwiaty – w porównaniu do 150 zł za bukiet – w których znalazły się także piękne róże chińskie, które nie są najtańsze, to fajna kwota ; )
2) Cena „talerzyka” – u nas to 150 zł za osobę. Zdecydowaliśmy się – na wszelki wypadek – na pełne menu weselne. W cenę NIE był wliczony alkohol, napoje, tort i ciasta. Na początku (17:30) przystawka, zupka i drugie danie, deser lodowy. Do tego przystawki, czyli półmiski z mięs, tortille, cztery rodzaje sałatek. Później (ok. 20:00-21:00) podano też mięsne dania na ciepło i smażonego dorsza, a ok. 23:00 barszczyk. Goście byli najedzeni, od początku było wiadomo, że ostatnie danie nie wjedzie na stół. Szczerze mówiąc zdecydowaliśmy się na trzecie danie tylko dlatego, że nie robiliśmy poprawin, ale rodzina z daleka wybierała się na drugi dzień na obiad do moich rodziców, a wszystko, co zostało, było pakowane dla nas „na wynos”. Lokal nie naliczał korkowego ani innych dodatkowych opłat.
Przyjęcie mieliśmy w lokalu Portus w Słupsku, co było dość przypadkowym wyborem. Miałam już od jakiegoś czasu upatrzone miejsce, nawet zarezerwowaliśmy w nim termin, ale… czuliśmy, że nikt w ogóle nie interesuje się naszym przyjęciem. Porozmawialiśmy więc w kilku innych miejscach, do tego przyszły jakieś polecenia i Portus wygrał. Po fakcie mogę powiedzieć, że lokal jest bardzo profesjonalny – kelner nie był z przypadku, dbał o wszystko, a jedzenie było pyszne. Ważne dla nas było też to, aby lokal był zamknięty podczas przyjęcia. Nie wszystkie miejsca na to pozwalają – wolą upchnąć dwie czy trzy mniejsze imprezy… Portus nie wszystkim się spodoba, ozdobiony jest w motywy morskie na ścianie, ale nas całkowicie zadowolił. Nie mieliśmy też oprawy muzycznej, w tle leciał jazz.

NOCLEGI

Mieliśmy kilku przyjezdnych gości, więc ważna była dla nas również lokalizacja noclegu. Portus szczęśliwie posiada kilka pokoików u siebie, każdy z osobną łazienką. Za dwuosobowy pokój, za jedną noc ze śniadaniem, zapłaciliśmy 150 zł (mieliśmy lekki rabat z uwagi na to, że organizujemy u nich przyjęcie – to się ceni, bo w upatrzonym przeze mnie wcześniej lokalu nie było mowy o zniżce, a chociaż za talerzyk wyszłoby podobnie, to już nocleg mieli dużo droższy).

 NAPOJE, TORT, CIASTA, ALKOHOL

Tego zostało sporo ; ) Na zakup ciast uparła się moja mama, więc kupiła na moje oko dwa razy za dużo, ale chociaż goście zostali obdarowani i wcale nie narzekali 😉 Do ceny ciast wliczona jest także cena chlebka „na przywitanie” w lokalu. Napoje i tak się wypije, aż tak wiele też ich nie zostało, jedynie alkohol trochę postoi… Nasi goście (wszyscy byli dorośli) wypili ok. 7 l wódki i 4 butelki czerwonego szampana. Mieliśmy też kupione cztery butelki wina – różnorodnego – ale ani jedna nie została otwarta ; ) Muszę dodać, bo kalkulacja co bardziej dokładnej osobie może się nie zgadzać, za wódkę zapłaciliśmy ok. 50% ceny, taki prezent ślubny od znajomego. Żałuję też, że tortu nie zamówiłam na 25 osób, bo ten na 30 był stanowczo za duży (chociaż pyszny!).

MATERIAŁY PAPIERNICZE I OZDOBA NA TORT

Można się kłócić czy 51,20 zł to dużo za zaproszenia oraz winietki, jednak muszę dodać, że jeszcze trochę kartek oraz kopert nam zostało, wstążka została, a i do kwoty wliczony jest nożyk do papieru 🙂 Dla nas satysfakcja była ogromna – spróbować zrobić coś takiego samemu i nie żałujemy. Zresztą już pojawił się post o naszych zaproszeniach ślubnych DIY. Jeśli chodzi o ozdobę na tort, to mój Mąż (!) się uparł, że ma być, więc przytaknęłam i muszę przyznać, że wybrał uroczą ozdobę! Nie liczymy kosztów dostarczenia zaproszeń, bo wszystkie wręczaliśmy osobiście. Moją rodzinę mieliśmy „pod ręką”, a u D. udało się je wręczyć podczas świąt wielkanocnych, nie jechaliśmy specjalnie w tym celu 250 km 😉

TAXI

Jak wiecie, mieszkamy 12 km od miasta, więc jakoś trzeba było wrócić. Do ślubu jechaliśmy z tatą D., nie mieliśmy potrzeby zamawiania specjalnego auta. Do domu po przyjęciu wracaliśmy z rodzicami i teściami, którzy u nas nocowali 6-cio osobową taksówką.

FOTOGRAF

Długo, bardzo długo nie mogliśmy się zdecydować co począć ze zdjęciami. Mamy niewiele wspólnych fotografii, zawsze nam się wydaje, że jesteśmy mało fotogeniczni, ale jednak zależało nam, żeby upamiętnić ten dzień. Rozmyślałam, rozmyślałam, aż zapaliła mi się w głowie zielona lampka, że mam znajomą, która nie jest profesjonalnym fotografem (jeszcze?), ale lubi to, szkoli się, a co więcej cenię jej gust estetyczny. Dodatkowo komu nie przyda się sesja ślubna do portfolio? 🙂 Jeszcze czekam na efekty, ale na chwilę obecną mogę powiedzieć, że ten wybór był dobry, bo czuliśmy się swobodnie. Przy obcej osobie byłoby zupełnie inaczej. Cenę obejmuje ok. 3h czasu Asi  w dzień ślubu (przygotowania + sama ceremonia w USC), plener, który dopiero się odbędzie, obrobienie zdjęć i wgranie ich na płytkę. Już nie mogę się doczekać efektów!

PODSUMOWANIE

Musicie sami ocenić czy nasze wydatki są duże czy małe – my oceniamy je jako w sam raz. Jasne, chcielibyśmy zmieścić się w 10 000 tysiącach, ale patrząc na to, że sporo rzeczy mieliśmy za darmo (fryzjer, buty Pana Młodego) bądź bardzo tanio (fotograf, alkohol) – chyba byłoby ciężko zmieścić się w tej kwocie bez podejścia „jak najtaniej”. Nie czuliśmy potrzeby cięcia kosztów na każdym kroku, czyli np. wolałam kupić porządne buty, ale takie, w których będę chodzić. Fanaberią w zasadzie był jedynie mój makijaż czy paznokcie, ale chyba każdemu należy się od czasu do czasu odrobina przyjemności, zwłaszcza w tak szczególnym dniu! : )
Na osobę – wszystkie koszta dzielone na 28 uczestników przyjęcia – wychodzi ok. 391,24 zł. To dużo, jednak każda dodatkowa osoba byłaby +150zł, a reszta kosztów niewiele by wzrosła. Musicie więc ocenić sami na ile osób „opłaca się” robić przyjęcie/wesele, dla nas wszystko było idealnie i mimo oszczędności na co dzień, ślubu nie rozpatrujemy w kategorii opłacalności.

Jak oceniasz nasz budżet weselny?
A może masz inne pytania? Chętnie odpowiem i podpowiem! 🙂 

Reklamy

22 thoughts on “[72] Koszt naszego ślubu i przyjęcia weselnego w Słupsku

  1. Wszystkiego najlepszego na wspólnej drodze życia! Zazdroszczę, że masz to już za sobą 🙂 ja im bliżej terminu ślubu, tym bardziej się zastanawiam, czy o niczym nie zapomnieliśmy, ile osób ostatecznie potwierdzi przybycie (mają czas zadeklarować się do końca lipca) itp., itd. Zmieściliście się w przyzwoitej kwocie według mnie – a sukienka piękna 🙂 Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Spokojnie! Opanowanie to podstawa 🙂 Zapraszając bliską rodzinę wiedzieliśmy, przy przyjdą praktycznie wszyscy, od razu mieliśmy odpowiedź zwrotną, więc było dużo spokojniej niż przy większym weselu… Życzę powodzenia w organizacji! 🙂

      Polubienie

  2. Bardzo podoba mi się Wasze rozsądne podejście do ślubu jak i całej zabawy po. Sama miałam skromny ślub i jestem z tego bardzo zadowolona, bo nie zadłużyliśmy się na nową (wspólną) drogę życia. Super, że o tym piszesz, bo być może innym parą, które planują ślub da to dużo do myślenia 🙂

    Polubienie

    1. Gdybyśmy słuchali wszystkich „rad” zapłacilibyśmy dużo więcej, ale szczęśliwie udało się całkiem na spokojnie, po swojemu. Mam nadzieję, że komuś się przyda taka rozpiska, żeby w ogóle zobrazować sobie jaki to wydatek 😉

      Polubienie

  3. Wszystkiego przenajlepszego na tej „nowej”, bo sformalizowanej 😛 drodze życia :*

    Cudny spokój bije z tego wpisu i myślę, że podobne podejście mieliście do swojego ślubu ❤ Bardzo mi się to podoba 😉 Oczywiście to nie jest rozwiązanie dla każdego, bo ja bardzo chciałam zaprosić całą moją rodzinę (także tę dalszą), ale świetnie, że pokazujesz, że można inaczej.

    Najważniejsze to zorganizować ślub tak, żeby go potem dobrze wspominać i żeby nie ciągnęły się za nami długi ;P. Jeszcze raz wszystkiego przenajlepszego :* i 100 lat w zdrowiu i szczęściu ❤ 🙂

    Polubienie

  4. Przydatne zestawienie! Z narzeczonym planujemy jedynie obiad dla najbliższej rodziny, około 20… Nie wiemy jeszcze, jak to dokładnie będzie wyglądało i jaki budżet na to przeznaczyć. Na pewno będzie nam potrzebny garnitur dla pana młodego, który nie ma żadnego garnituru 😀

    Polubienie

    1. Dziękuję 🙂 U nas tez miał być „obiad na dwie godziny”, ale ślub mieliśmy dosyć późno (16:30), zanim dotarliśmy na miejsce było pewnie po 17:00 czy właśnie 17:30. Kierownik restauracji doradził, że z jego doświadczenia wynika, że nie uda się „wygonić” gości o 20:00, przemyśleliśmy sprawę i przedłużyliśmy imprezę, zamówiliśmy trochę więcej jedzenia. I faktycznie – do około północy wszystko trwało, mimo że nie było zabaw, tańców, jedynie przyjęcie. Było super! Powodzenia życzę 🙂

      Polubienie

  5. Fajnie to wszystko zorganizowaliście 🙂 My bierzemy kościelny, ale za niego nic nie płacimy bo nie trzeba 🙂 O widzisz, jak to miło czytać, że ktoś nie lubi tańczyć, piona, ja z moim też nie lubimy więc robimy przyjęcie po ślubie.

    Ja sukienkę będę kupować różową jasną taką pastelową, białego koloru nie lubię i nie mam nawet ciuchów w tym kolorze, bo jakoś mi nie do twarzy, więc po co mam się męczyć i kupować tylko na jedną okazję, a tak to będę mieć na inne uroczystości czy to wesela czy urodziny, więc lubię myśleć praktycznie 🙂

    Polubienie

    1. Dobrze, że jeszcze nie wszędzie trzeba! Pastelowy róż też jest śliczny, ale chyba niewiele takich sukienek widziałam, chyba że nie zwróciłam uwagi. Praktyczność dobra jest 😉

      Polubienie

  6. Przyjęcie w kameralnym gronie to zawsze dobre rozwiązanie dla tych, którzy nie lubią szumnych imprez i wolą zaoszczędzić pieniądze na inne wydatki. Wam się udało. Wszystkiego dobrego w związku małżeńskim!

    Polubienie

  7. Bardzo.rozsądne podejście! !! Mieliśmy ślub na 40osób 17lat temu i nie żałuję że był.tylko na taką ilość a nawet. Sądzę że w tej.chwili zrobilabym. Na 25 osob tak jak moja siostra w zeszłym roku. .która zamiast tłumu gości.wybrała przyjęcie kilkugodzinne a odkładane pieniążki przeznaczyli na bardzo egzotyczna podróż poslubna.Ale każdy robi.tak jak lubi:-) najważniejsze byście byli szczęśliwi! !!!!!wszystkiego najlepszego!!!!

    Polubienie

  8. Ja również dołączam się do życzeń i trzymam kciuki za wspólną realizację założonych celów. 🙂
    U mnie ślub i wesele będzie we wrześniu. Ślub kościelny i duże tradycyjne wesele, które mnie przeraża. Ze względu, że jestem jedynaczką moi rodzice stwierdzili, że zrobią duże wesele dla rodziny – bliższej (tutaj jestem jak najbardziej na tak) oraz dalszej (tutaj bywa różnie). Mi samej szczerze powiem, że jest wszystko jedno co będzie na sali, co będzie do jedzenia i czy wódka będzie miała w akcyzie „0” na początku ale dla moich rodziców jest to szalenie ważne, więc całą organizację za rzeczy za które oni płacą przerzuciłam na nich.
    Sama za to zajęłam się suknią, prezentami dla gości i jakimiś tam dodatkami 😉
    Suknię szyję u krawcowej co okazało się strzałem w 10, bo nie dość że taniej, to idealnie pode mnie. Całą resztę garderoby udało mi się też skompletować w miarę tanio. 🙂

    Polubienie

  9. My też robiliśmy kameralny ślub cywilny+obiad w restauracji. Moja teściowa wypomina to 3 lata później, a my… byliśmy szczęśliwi, bardzo, ciągle jesteśmy 🙂

    Wydaliśmy jeszcze mniej niż wy, ale po pierwsze przyjęcie było krótsze, na dużo mniej osób etc, nie wysyłaliśmy zaproszeń tylko dzwoniliśmy, zamiast bukietu miałam małą torebkę.

    Dużo więcej wyszło na wydatki związane z panem młodym, ale niestety Vistula to nie jest dobry garnitur, podobnie krawat, solidny jedwab służy mężowi do dziś 🙂 Jakbyście kiedyś potrzebowali dobrego garnituru, to zajrzyjcie na Suit Supply albo napiszcie priv. Plus garnitur powinien być granatowy/szary, nie czarny, bo czarny nosimy tylko po zmroku, ale rozumiem że w Vistuli panie o takich szczegółach nie wspominają 🙂

    Ale dobra, dość wymądrzania się, nie każdy musi się znać na modzie męskiej;) Wyglądaliście pięknie, a Twoja sukienka to dzieło sztuki. Ja swoją, kremową maxi boho upolowałam na przecenie w Mango, a po ufarbowaniu służy mi z powodzeniem 3 lata później.

    Polubienie

    1. Dzięki za wyczerpujący komentarz! 😉
      Akurat Pan Młody miał granatowy garnitur (może źle światło pada na zdjęciu), bo coś tam wiemy, że czarny to zmrok i pogrzeb, mimo że faktycznie za wiele na modzie męskiej się nie znamy 😛 Z tego co pamiętam babeczka z Vistuli też to potwierdziła i ogólnie była bardzo merytoryczna. Byliśmy bardzo zadowoleni. A jakość zależy sporo od materiału, więc kwestia tego, czy się to sprawdza… 😉
      Najważniejsze to robić wszystko po swojemu, wtedy teściowa może nawet i do końca życia wypominać, ale skoro jesteście szczęśliwi, to znaczy, że zrobiliście w zgodzie ze sobą i tak trzymać! 🙂

      Polubienie

      1. Klaudia, jasne! 🙂

        Nie ma co się dawać presji ślubnej gorączki. Czasami zdumiewa mnie, jak wielkie szaleństwo ogarnia kobiety na ten jeden dzień… a to całe życie ma być piękne, a nie tylko ślub 🙂

        Polubienie

  10. Myślimy właśnie o takim kameralnym przyjęciu dla najbliższych 🙂 Martwi mnie tylko,ze może być nudno bez tańców,zabaw. Jak było u was? Czy była muzyka?

    Polubienie

    1. Leciał smooth jazz w tle, ale gdybyśmy chcieli to w każdej chwili mogliśmy podłączyć swój pendrive, który się nie przydał 😉 Też się baliśmy o nudę, ale dobrze posadziliśmy gości – tak, by mieli o czym rozmawiać ze sobą. Rodzice, świadkowie i my sami próbowaliśmy też do wszystkich podejść, zagadać, więc czas szybko płynął 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s